fale zimna wydobywające się spod trupiej skóry wyczuwalne z odległości kilometra.
chłód naprzeciw pustyni.
nie chciałam zapominać. wkładać źródła życia do kamiennego zimnego sarkofagu.
lodowe oczy, zimne dłonie. aura przeszywająca umysł i hibernowane komórki.
pogrzebałam zmysły. owinięte w plastik, pod warstwami cynizmu, obojętności, zła i lodu.
w objęciach śmierci odrodzenie.
Komentarze:
11.07.2010, 13:13 :: 94.251.173.56
anguisette
so true... i to w najmniej spodziewanym momencie.
09.07.2010, 15:13 :: 83.6.204.65
Yenn
zmysły zawsze się budzą, tak samo jak uczucia-dziwki, nieważne czym i jak bardzo je nakryjesz.